Jak zdążyliście pewnie zauważyć, jestem ogromną fanką wszystkiego, co ma kształt muffinki. Wynika to pewnie z mojego trybu życia, ciągle w biegu, wszystko na szybko. A muffinki w pełni odpowiadają tym standardom. Są łatwe w przygotowaniu i można je jeść w biegu. Kolejna zaleta jest taka, że można do nich dodać praktycznie wszystko. Na słodko, z kremem, z owocami, ale również na słono! Tu także mamy szerokie pole do popisu. Podstawowy przepis można dowolnie modyfikować i dodawać przysłowiowy „przegląd lodówki”. W taki właśnie sposób powstały moje dzisiejsze muffinki. Idealne na kolację, imprezę lub po prostu jako zakąska do wina lub piwa. Pyszne zarówno na ciepło, jak i już po wystudzeniu.

Czego potrzebujemy?

(ciasto – podstawa)
– 1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej lub razowej
– 1/2 szklanki płatków żytnich (lub po prostu dać więcej mąki)
– 1 łyżeczka proszku do pieczenia
– 1/ łyżeczki soli
– 1 jajko
– 1 mały jogurt naturalny

– 4 łyżki oliwy z oliwek

(dodatki – można puścić wodzę fantazji)
– 2 ząbki czosnku
– 300g brokuła
– połowa wędzonej piersi kurczaka (można zastąpić szynką lub podsmażonym kurczakiem)
– połowa małej cebuli
– 1 pomidor
– 1/4 papryki
– pół szklanki tartego sera żółtego
– 1 łyżeczka oregano
– 1 łyżeczka bazylii
– 1/2 łyżeczki ostrej papryki
– 1/2 łyżeczki tymianku

Przygotowanie:

1. Brokuły ugotować w osolonej wodzie, a następnie pokroić na małe kawałki.
2. Kurczaka, cebulkę, pomidora i paprykę pokroić w drobną kosteczkę, Ser zetrzeć na tarce o grubych oczkach.
3. Połączyć suche składniki, a następnie dodać do nich oliwę, jajko oraz jogurt i wszystko wymieszać.
4. Do masy dodać brokuły, kurczaka, cebulkę, pomidora, paprykę i ser. Wszystko wymieszać.
5. Wypełnić foremki masą i piec ok. 20 minut w piekarniku nagrzanym do temp. 180C.

Wspaniale pachną podczas pieczenia, a po wyjęciu z piekarnika już cały dom jest wypełniony ich aromatem.  Chwilę po przestudzeniu są już gotowe do spożycia. Tak jak pisałam wcześniej, równie pyszne są na zimno. Świetnie sprawdzą się jako lunch w pracy lub na uczelni.

Gorąco polecam i zachęcam do personalizacji dodatków 🙂
Muffinkowej obsesji ciąg dalszy, czyli muffinki na słono
Oceń ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *